Jesteś tutaj

W Paszynie ponownie kolędowali dla Marany

O. Józef Pawłowski SJ
07.06.2026

W uroczystość Objawienia Pańskiego przez wiele polskich miast, miasteczek i wiosek przeszły Orszaki Trzech Króli. Tak było również w Paszynie, mojej rodzinnej wiosce, skąd, przed blisko czterdziestoma laty, wyjechałem na Madagaskar. W Paszynie orszak zorganizowano dopiero po raz czwarty, ale za to z jakim rozmachem!

KOLOROWY I RADOSNY ORSZAK

Dzięki internetowi miałem możliwość obejrzenia zdjęć, a także filmików nakręconych przez uczestników tego wydarzenia. Widziałem znajome twarze, słyszałem muzykę Sądeckich Lachów, a przede wszystkim miałem możliwość „zajrzeć” do kościoła, w którym mnie przed laty ochrzczono. „Przystanąłem” też na chwilę przy żywej, pięknej szopce. Wzruszyłem się bardzo tym wirtualnym powrotem do krainy mojego dzieciństwa, a przede wszystkim tym, że moi krajanie tak pięknie uczcili to wielkie święto i zamanifestowali swoją wiarę.

Orszak był kolorowy i radosny. Obok królów szli w nim pastuszkowie i anioły. Byli też przedstawiciele różnych narodów z całego świata, między innymi kilku Malgaszy z Marany. Był również król Herod ze swoim dworem. Nie zabrakło ponadto paszyńskich „Drabów” z grupą kolędniczą. Orszakowi towarzyszyła kapela. Przygotowano też kilka teatralnych scenek, w których głównymi aktorami były dzieci z paszyńskiej szkoły. A najpiękniej brzmiały kolędy – nasze polskie, tak bliskie sercu…

WDZIĘCZNOŚĆ DLA RODAKÓW

Bardzo się wzruszyłem, kiedy usłyszałem, że podczas orszaku ogłoszono zbiórkę na budowę Sanktuarium bł. Jana Beyzyma w Maranie oraz na wsparcie mojej misyjnej pracy na Madagaskarze. Jak zwykle moi rodacy okazali wielką hojność. I w tym miejscu chcę im podziękować za ogromne wsparcie, jakie mi okazują. Za każdy, nawet najdrobniejszy dar serca, za modlitwy w mojej intencji i za szczere zainteresowanie moją misyjną pracą. Dodam jeszcze, że był to już kolejny Orszak Trzech Króli, podczas którego kolędowano dla Marany.

Jestem bardzo wdzięczny moim krajanom i podziwiam ich za to, że potrafili tak pięknie się zjednoczyć i razem z królami pójść i pokłonić się Jezusowi narodzonemu w stajence. Wyobrażam sobie, ile trudu kosztowało ich przygotowanie tego widowiska, ile osób musiało zaangażować nie tylko siły, ale przede wszystkim całe serce, by to wszystko tak pięknie wypadło. Tym bardziej więc podziwiam ich i za wszystko z serca dziękuję.

Dziękuję sołtysowi Paszyna – panu Wojciechowi Skrzypcowi, jednemu z głównych organizatorów tego wydarzenia. Dziękuję ks. Krzysztofowi Smorońskiemu – proboszczowi z Paszyna, który nie tylko pomagał w organizacji tego przedsięwzięcia, ale także wcielił się w jednego z orszakowych króli. Dziękuję pani Ewelinie Fedusiewicz i Paszyńskiej Grupie Teatralnej. Dziękuję nauczycielom i uczniom Szkoły Podstawowej w Paszynie. Chylę czoła przed strażakami z Ochotniczej Straży Pożarnej, którzy czuwali nad bezpieczeństwem w czasie tej imprezy. Wielkie dzięki również dla pań z Koła Gospodyń Wiejskich, które przygotowały przepyszne jadło dla uczestników Orszaku.

Moje podziękowania kieruję nie tylko do organizatorów, ale także do uczestników tego wydarzenia. A w tym roku, jak zauważyłem, było ich o wiele więcej niż w latach ubiegłych. Przyszli kolędować małemu Jezusowi. Byli wśród nich starsi, młodzież i dzieci. Nawet mróz, który tego dnia mocno trzymał, nie przeszkadzał im w „drodze do Betlejem”.

Jeszcze raz dziękuję z całego serca za to kolędowanie, za radość, jaką obdarzali wszystkich w tym wędrowaniu po paszyńskich drogach. Za pamięć o mnie i wsparcie w mojej misyjnej pracy.

Pamiętam o Was w modlitwie i będę pamiętał zawsze.

O. Józef Pawłowski SJ, kapelan szpitala w Maranie na Madagaskarze