WMUROWANIE KAMIENIA WĘGIELNEGO POD SANKTUARIUM BŁ. JANA BEYZYMA
Marana, 10 października 2025 roku
Przewielebny Księże Arcybiskupie Fianarantsoa Fulgence Rabemahafaly,
Wielebny Ojcze Józefie Pawłowski SJ, Kapelanie Marany,
Czcigodne Siostry św. Józefa z Cluny,
Czcigodni Bracia w kapłaństwie,
Drodzy Siostry i Bracia w Chrystusie!
Dziś świętujemy podwójny jubileusz: Rok Święty 2025, Jubileusz Wcielenia Syna Bożego, oraz 175. rocznicę narodzin Jana Beyzyma SJ, który przyszedł na świat w 1850 roku w Beyzymach Wielkich na Wołyniu, na ziemiach polskich, a zmarł tutaj, w Maranie, 2 października 1912 roku. 18 sierpnia 2002 roku w Krakowie święty polski papież Jan Paweł II zaliczył tego „Posługacza Trędowatych” do grona błogosławionych Kościoła katolickiego. A Opatrzność Boża sprawiła, że nuncjusz apostolski na Madagaskarze, również Polak, poświęcił kamień węgielny pod budowę nowego sanktuarium tego wielkiego Świadka Bożego Miłosierdzia na Madagaskarze.
Dziękuję księdzu arcybiskupowi Archidiecezji Fianarantsoa, Fulgence’owi Rabemahafaly za zaproszenie do przewodniczenia tej Eucharystii. W jego osobie pozdrawiam całą Archidiecezję Fianarantsoa: kapłanów, zakonników i siostry zakonne oraz wiernych świeckich. Kieruję moje słowa pozdrowienia do o. Józefa Pawłowskiego SJ, następcy Ojca Beyzyma w Maranie, który z odwagą i determinacją zainicjował i podjął się budowy nowego sanktuarium Błogosławionego. W jego osobie pozdrawiam całe Towarzystwo Jezusowe, które 10 grudnia 1872 roku przyjęło w swoje szeregi młodego Jana Beyzyma. Pozdrawiam serdecznie pielgrzymów z Polski, moich rodaków, przybyłych na dzisiejszą uroczystość wmurowania kamienia węgielnego pod budowę nowego Sanktuarium bł. Ojca Jana Beyzyma [podkr. red., słowa wypowiedziane po polsku].
SŁUŻĄC WYKLUCZONYM I ŻYJĄCYM NA MARGINESIE
„Trędowaty przyszedł do Jezusa i upadając na kolana, prosił Go: «Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić». Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: «Chcę, bądź oczyszczony!»” (por. Mk 1,40–41). Ten fragment Ewangelii, który właśnie usłyszeliśmy, mówi nam o ludzkiej nędzy i współczuciu Jezusa, o Jego boskim miłosierdziu. Od początku swojego istnienia Kościół, przywołując tajemnicę Krzyża i Zmartwychwstania, głosił miłosierdzie Boga, znak nadziei i źródło zbawienia dla człowieka. W tym Roku Świętym, który wzywa nas, abyśmy stali się pielgrzymami nadziei, Kościół głosi to orędzie światu, w którym ludzka nędza jest szczególnie dotkliwa. I dziś głosimy je, ukazując na Madagaskarze, w samym środku kryzysu politycznego i społecznego, postać i życie bł. Jana Beyzyma.
Jego życie przypomina nam, że dzieła miłosierdzia są również dziełami nadziei, które budzą w sercach uczucia wdzięczności, i że powinniśmy troszczyć się o tych, którzy znajdując się w szczególnie trudnych warunkach życia, doświadczają swojej słabości, zwłaszcza jeśli cierpią na choroby znacznie ograniczające ich osobistą autonomię. Troska o nich jest hymnem na cześć ludzkiej godności, pieśnią nadziei, która wzywa do harmonijnego działania całego społeczeństwa.
Pragnienie niesienia miłosierdzia najbardziej potrzebującym skłoniło bł. Jana Beyzyma do opuszczenia Polski, aby udać się na Madagaskar, gdzie z miłości do Chrystusa poświęcił swoje życie trędowatym: najpierw w Ambohivoraka, a następnie w Maranie, gdzie w końcu mógł wybudować prawdziwy szpital dla trędowatych. Trzeba uznać odwagę tego misjonarza, który pomimo trudności pozostał wierny powołaniu Pana, ale także odwagę trędowatych z Ambohivoraka, którzy poszli za nim drogą do Marany, wiedząc, że to była ich jedyna nadzieja. Tam służył dniem i nocą wszystkim tym, którzy żyli na marginesie i wykluczeni ze społeczeństwa, a poprzez dzieła miłosierdzia wobec opuszczonych i wzgardzonych ukazywał miłosierne oblicze Jezusa.
Jego świadectwo odbiło się echem w Polsce i wśród Polaków za granicą. Zostały zebrane fundusze na budowę szpitala powierzonego opiece Matki Bożej Częstochowskiej, który istnieje do dziś. Cieszę się, że ten duch solidarności w świadczeniu miłosierdzia między Polską a Madagaskarem jest ciągle żywy. Świadczy o tym obecność polskiej delegacji na tej uroczystości, ale także na przykład projekt budowy studni i odwiertów na terenie diecezji Tôlanaro [miasto w południowej części Madagaskaru nad Oceanem Indyjskim, dawniej Fort-Dauphin, przyp. red.], w całości sfinansowany przez Polaków.
Działalność charytatywna bł. Jana Beyzyma była częścią jego podstawowej misji: niesienia Ewangelii tym, którzy jej nie znają. Oto największy dar miłosierdzia: prowadzić ludzi do Chrystusa oraz pozwolić im poznać i doświadczyć Jego miłości. Dlatego po wybudowaniu kompleksu szpitalnego nadszedł czas położenia kamienia węgielnego pod nowe sanktuarium poświęcone temu Słudze Trędowatych. Budowa kościoła w Maranie ma bowiem na celu ukazanie i umożliwienie każdemu spotkania z „obliczem” Bożego miłosierdzia, które świeciło w życiu i czynach bł. Jana Beyzyma. Jest to centralne przesłanie Ewangelii dla każdej osoby ludzkiej, w każdym czasie. Nadszedł czas na nowe sanktuarium, którego drzwi będą szeroko otwarte, aby dać żywe doświadczenie miłości Boga, miłości budzącej w sercu niezachwianą nadzieję zbawienia w Chrystusie.
UZDROWIĆ CIAŁO I DUSZĘ
„Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone” (Jk 5,14–15) – w drugim czytaniu św. Jakub przypomina nam, że w wypadku choroby trzeba wezwać nie tylko lekarzy, ale i kapłanów, aby modlili się o całkowite uzdrowienie chorego. Trzeba uzdrowić zarówno ciało, jak i duszę, jak Jezus w dzisiejszej Ewangelii mówi do trędowatego: „Bądź oczyszczony!”. W starożytnym prawie hebrajskim (por. Kpł 13–14) trąd był uważany nie tylko za chorobę, ale także za najpoważniejszą formę nieczystości rytualnej. Trąd stanowił zatem rodzaj śmierci religijnej i społecznej, a jego uzdrowienie było rodzajem zmartwychwstania. Cud ten nabiera zatem głębokiego znaczenia symbolicznego. Jezus, jak przepowiedział Izajasz, jest Sługą Pańskim: „On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści” (Iz 53,4). W swojej męce stał się jak trędowaty, skalany naszymi grzechami, odłączony od Boga: uczynił to wszystko z miłości, w celu wyjednania nam pojednania, przebaczenia i zbawienia.
Drodzy bracia i siostry, w tym nowym sanktuarium będziemy modlić się o nowe cuda Bożego miłosierdzia. Zwłaszcza w sakramencie pokuty ukrzyżowany i zmartwychwstały Chrystus, przez swoich szafarzy, oczyszcza nas swoim nieskończonym miłosierdziem, przywraca nas do jedności z Ojcem Niebieskim oraz z naszymi braćmi i siostrami, obdarzając nas swoją miłością, radością i pokojem. I tak jak okazywał współczucie trędowatym z Marany za pośrednictwem Ojca Beyzyma, tak i tutaj, przez wstawiennictwo Błogosławionego, będzie nadal umacniał chorych – zgodnie z obietnicą przekazaną przez św. Jakuba – po modlitwie natchnionej wiarą.
MIEJSCE WYBRANE PRZEZ BOGA
W tym samym duchu wiary przybyłem tutaj do Marany, aby poświęcić kamień węgielny pod to nowe sanktuarium, przekonany, że jest to szczególne miejsce wybrane przez Boga, by wylać łaskę Jego miłosierdzia. Modlę się, aby ten przyszły kościół był zawsze miejscem głoszenia orędzia o miłosiernej miłości Boga; miejscem nawrócenia i uzdrowienia; miejscem sprawowania Eucharystii; miejscem modlitwy i wytrwałego błagania o miłosierdzie dla Madagaskaru i dla całego świata.
A Ty, Ojcze Beyzymie, darze Boga dla naszych czasów, darze ziemi polskiej dla Madagaskaru, wyjednaj nam łaskę dostrzeżenia głębi Bożego miłosierdzia, pomóż nam doświadczyć go i dać o nim świadectwo naszym braciom i siostrom. Dziś, kierując wraz z tobą nasze spojrzenie ku Chrystusowi, przepełnieni współczuciem, modlimy się, aby to nowe sanktuarium sprzyjało osobistemu nawróceniu wszystkich odwiedzających, przemieniając ich w pielgrzymów nadziei na drogach Madagaskaru. Amen.
+ Tomasz Grysa – nuncjusz
Tekst homilii jest publikowany za zgodą Jego Ekscelencji Księdza Arcybiskupa Tomasza Grysy, Nuncjusza Apostolskiego na Madagaskarze.




